niedziela, 2 października 2016

Wystawa w Zielonej Górze moimi oczami :)

Zapraszam na krótką relację z wystawy Patchworkowa Przyroda w Centrum Przyrodniczym w Zielonej Górze.

Wszystkie wystawiane tam prace były piękne, dopracowane i dopieszczone. Znajdziecie je TUTAJ.

Mój post nie będzie to kronikarski wpis a raczej przedstawienie prac, czasem ich szczegółów, które mnie zachwyciły i inspiracji jakie stały się moim udziałem w Zielonej Górze. Pewnie jakbym stała przed każdą z prac godzinę to każda by mnie czymś zahipnotyzowała i oczarowała.
Chwila na oficjalne rozpoczęcie, podziękowania i otwarcie wystawy.
A teraz już można ruszyć między alejki i podziwiać!

Kosmos Hanny Siebierwskiej był tajemniczy i hipnotyzujący a Nenufary - naprawdę pływały na wodzie. Prace te to potwierdzenie mojego ostatniego odkrycia i zachwytu nad techniką confetti. 
Paw Hani zachwycił mnie za to swoją kolorystyką i dopracowanym ogonem :)
Lisek z Lisiej Kasi Perek - Samosiuk. Uwielbiam takie geometryczne, minimalistyczne i nowoczesne formy.
Kartki pocztowe Jolci Sobolewskiej podziwiam na jej blogu od dawna i teraz miałam okazję obejrzeć z bliska te minicudeńka! 
Jedno drzewo - cztery pory roku Jolanty Filipowicz. 
Drzewo Magdaleny Durki (chyba się tak odmienia?) niby oklepany temat a ujęty w zupełnie nowej formie.
Ogrzewające swoim ciepłem Słońce Ani Sławińskiej. Idealne na nadchodzące ciemne i zimne wieczory :)
Łąki Ani Sławińskiej. Zachwyciła mnie fioletowa łączka. Oprócz tego pomysł na serię prac w jednym formacie i temacie a o różnej kolorystyce mnie bardzo teraz pociąga.
I jeszcze jedna praca Ani pt. Tajemniczy Ogród. Zdecydowanie zdjęcie nie oddaje uroku tkaniny jak i pikowania. Mnie osobiście zachwycił ten fragmencik.
Motyle Sylwii Ignatowskiej - piękne kolory i świetne dokończenie motywu poprzez pikowanie.
Jeszcze jedna praca Sylwii pt. Colorful to taki mikrokosmos na łące.
Maki to zawsze świetny temat a na Makowej Łące Marzeny Krzewickiej jest ujęty w ciekawy i inny sposób.
Śliczny fragment Baltimore Quilt. Mam w swojej biblioteczce książkę o jego szyciu. Nie pociąga mnie on w całości a tylko we fragmentach, nie jestem fanką szycia ręcznego i zastanawiam się czy maszynowa aplikacja byłaby to profanacja? 
Niestety nie zrobiłam zdjęcia plakietki z nazwiskiem autorki - jak się dowiem to uzupełnię.
Ten konkretny fragment pikowania mnie zahipnotyzował. Tu również mam nadzieję uzupełnić autorkę.
Ważka podobnie jak maki to wdzięczny szyciowo temat, a ta ważka Agnieszki Kaczmarskiej jest pełna morfologicznych szczegółów. Przypomniały mi się studia pełne (nie tak ładnych) rysunków na zajęciach z zoologii ;)
Szczegół pikowania ślicznie mieniącej się pracy Earth Jaqueline Heinz. 
Kolejny owad, który mnie urzekł to ta włochata pszczoła z Plastra miodu Agi Kaczmarskiej. Aż słychać jak bzyczy. 
Energetyczny i przyciągający ciepłem złotej polskiej jesieni Liściasty Uli Handziak. Piękne tkaniny, rozbudowana kompozycja i śliczne pikowanie, którego fragment poniżej.
Teraz sztuka użytkowa w patchworkowym wydaniu Parawanu Joli Filipowicz. Gdyby nie mały metraż naszego mieszkania już szukałabym takiego stelaża. Ile to daje możliwości szycia np. na każdą porę roku inny motyw i na każde święta inny.
No i dla odnotowania, że tam byliśmy,  ja z Frankiem przy moim Storczyku i Czterech Porach Roku Vivaldiego.
Franek był zachwycony i oczarowany tymi wszystkimi kolorami a ja jestem pod wrażeniem mnogości technik i pomysłów na podjęcie szerokiego tematu przyrody.

Na koniec pragnę serdecznie podziękować wszystkim, którzy mieli swój wkład w przygotowanie wystawy. Jest pięknie - dobra robota. Muszę jeszcze dodać, że Dziewczyny zadbały też o to by na wernisażu był poczęstunek i piękna oprawa muzyczna w postaci młodego saksofonisty.

A teraz bonusik w postaci prezentu jaki dostałam dzięki hojności sponsorów - oj będzie z czego i czym szyć :) 
Mam nadzieję, że temu kto był na wernisażu lub na wystawie mój wpis przypomni miłe chwile, a tego kto jeszcze tam nie dotarł mam nadzieję, że zaciekawiłam.
Tak więc do zobaczenia na następnej wystawie.

6 komentarzy:

  1. Byłam, byłam...i jestem zachwycona wszystkimi pracami, chociaż jak to zwykle bywa, podobały mi się jedna bardziej...inne mniej...ale tak to bywa...:)
    Ja się cieszę, że poznałam Was w realu, a nie tylko wirtualnie...:)
    Pozdrowienia
    Hania

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie byłam osobiście... cóż, takie ż(sz)ycie ;) Cieszę się, że zauważyłaś moje prace! Cieszę się bardzo :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za fotorelację Kamila :-) Piękne prace! A i Ty z Frankiem... śliczna mama ze Słodziakiem! Nosidełko jakby nosi znamiona szycia nieprzemysłowego ;-) I Twoja śliczna torebka również (wybacz, ale nie mogłam nie zwrócić na nie uwagi ;-) ). Pozdrawim Was serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie wyglądasz Ty i Franek! dzięki za zdjęcia :) wystawa jakby nie było odniosła sukces medialny :D prace są cudowne, nie mogę się napatrzeć! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za fotorelację, dzięki której mogłam zobaczyć tak piękne prace.

    OdpowiedzUsuń
  6. Widziałyśmy się - a ja Ci osobiście nie podziękowałam za Kamerun:) trochę byłam rozkojarzona - tyle kolorów i barw na sali - wybaczysz:) bardzo się cieszę, że byłyście...

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw swój ślad :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...